Rok 1741 dla Georga Haendla zaczął się bardzo źle. Jego wena twórcza gdzieś odeszła, cokolwiek skomponował było kiepsko przyjmowane. Stał się biedakiem, z trudem wiązał koniec z końcem. Fryderyk Wielki, cesarz niemiecki publicznie powątpiewał w to, czy Haendel napisze jeszcze coś wielkiego.

 

Pewnego letniego już wieczora Haendel wybrał się na długi spacer, wrócił do domu nad ranem. Na biurku zauważył kopertę. Była od Charlesa Jennensa, jego patrona i przyjaciela. Zawierała libretto oparte o wersety biblijne. Haendel przeczytał je natychmiast. Tekst nim wstrząsnął, zwłaszcza fragmenty:

Comfort ye, comfort ye, my people, saith your God ... The people that walked in darkness have seen a great light ... For unto us a Child is born ... Glory to God in the highest ... Hallelujah! Hallelujah!”

Był zbyt podekscytowany by spać. Usiadł do fortepianu i zaczął tworzyć. Przez trzy tygodnie pisał w natchnieniu. Nie spał, nie jadł, nie chciał nikogo widzieć. Jego pomocnik został w końcu dopuszczony do jego pokoju. Haendel właśnie skończył pracować. W całym pokoju walały się arkusze z nutami, Haendel siedział przy pianinie a po jego twarzy toczyły się rzęsiste łzy. Na pytanie co się stało odpowiedział: „Widziałem całe niebo przed sobą i wielkiego Boga samego.”

Tak powstał Mesjasz, największe dzieło Haendla i jedno z największych w całej historii muzyki.

Pierwsze wykonanie odbyło się w Dublinie w 1742 roku. Zakończyło się największą owacją w dziejach tego miasta. W Londynie dzieło przyjęto dużo chłodniej, wielki triumf nastąpił dopiero w 1750 roku. Od tego czasu Mesjasz cieszy się wielką chwałą aż do dzisiaj.

Haendel w zamierzeniu napisał utwór na Święta Wielkanocne. Jednak z biegiem lat Mesjasz zmierzał w kierunku Bożego Narodzenia i obecnie właśnie w te święta jest powszechnie wykonywany.

Najbardziej znanym fragmentem tego ogromnego utworu, rozpoznawalnym na cały świecie, jest fragment z drugiej części:

Hallelujah Chorus.

 

To Alleluja jest zawsze słuchane przez Brytyjczyków na stojąco. Tradycja ta wzięła się stąd, że król Jerzy II przy pierwszych taktach wstał ze swego miejsca. Nikomu nie było wolno siedzieć gdy król stał, stąd też powstali wszyscy obecni. Tradycja, rzecz święta, wstają tak już przez wieki.

Nie wiadomo dzisiaj czym się kierował król Jerzy wstając. Być może chciał po prostu wyprostować nogi. Być może jednak król został zauroczony melodią i tekstem, zaczerpniętym z Apokalipsy:

"Hallelujah: for the Lord God omnipotent reigneth, Hallelujah.

The kingdom of this world is become The Kingdom of our Lord and of his Christ; and He shall reign for ever and ever, Hallelujah.

KING OF KINGS, AND LORD OF LORDS, and He shall reign for ever and ever. Hallelujah".

Po polsku tak wygląda:

"Alleluja, dla Pana Boga Wszechmocnie panującego, Alleluja !

Królestwo tego świata stało się Królestwem naszego Pana i Chrystusa; i On będzie panował na wieki, Alleluja;

KRÓL KRÓLÓW, I PAN PANÓW; i będzie panował na wieki, Alleluja !"

Król Jerzy mógł uznawać, że Chrystus był Królem Królów, kimś wyższym, przed którym każdy król ziemski powinien stać.

Słowo „Hallelujah” pochodzi z hebrajskiego i oznacza „Chwalmy Pana”. W tekście Biblii występuje 24 razy, przede wszystkim w psalmach. My używamy terminu pochodzącego z łaciny – Alleluja.