Wczoraj na spacerze pobrodziłem w kolorowych liściach. Więcej ich już na ziemi niż na drzewach, niestety. Nic dziwnego, że skojarzyły mi się z przepiękną piosenką. Nazywa się:

 

Les feuilles mortes (Martwe liście).

 

Autorami piosenki byli: Joseph Kosma – melodia oraz Jacques Prévert – słowa.

 

Joseph Kosma (1905 – 1969) był Węgrem, o żydowskich korzeniach. Na fortepianie zaczął grać mając 5 lat i od tego wieku chodził na lekcje muzyki. Ukończył gimnazjum Franciszka Józefa, a potem Akademię Muzyczną w Budapeszcie. Studiował m.in. z późniejszymi znanymi kompozytorami Belą Bartokiem i Leo Weinerem. Uzyskał dyplom z kompozycji i dyrygentury. Wygrał stypendium na dalsze studia w Berlinie, w 1928 roku. W Berlinie poznał Hansa Eislera, innego kompozytora, a przez niego Bertolda Brechta. Tam też ożenił się z Lilli Apel, również muzykiem.

 

W 1933 roku wraz z żoną wyemigrowali do Paryża. Poznał tam i zaprzyjaźnił się z Jacques Prévertem. Wszedł do paryskiego środowiska artystycznego, zawiązał bliskie kontakty z reżyserem Jean Renoirem. Podczas okupacji niemieckiej Kosma przebywał w areszcie domowym w regionie Alpes-Maritimes i miał zakaz komponowania. Pomógł mu Prévert, który zlecał mu pisanie muzyki filmowej, która była oficjalnie firmowana przez innych muzyków. Były to klasyczne filmy francuskie: La Règle du jeu, La Grande Illusion, Les Enfants du Paradis.

 

Les feuilles mortes okazała się największym sukcesem Kosmy. Napisał ją dla filmu Les Portes de la Nuit, w reżyserii Marcela Carne.

Portes de la Nuit, z 1946 roku, to opowieść o Paryżu wkrótce po wyzwoleniu. Nie była to tylko radość z końca wojny i odzyskania wolności, ale i rozliczenie z kolaborantami. W jednej z głównych ról wystąpił Yves Montand, który zaśpiewał tę piosenkę.

 

Yves Montand

 

Autorem scenariusza i słów do piosenek był Jacques Prévert (1900 – 1977). Urodził się w Neuilly-sur-Seine, ale dorastał i uczył się w Paryżu. Z ojcem, krytykiem teatralnym, często bywał na przedstawieniach. Miłości do książki nauczyła go matka.

Prévert debiutował jako surrealista. Wstąpił do grupy Rue du Château, w której byli też Raymond Queneau i Marcel Duchami. Jako niezależny duch szybko z niej wystąpił. Swoje wiersze publikował w zbiorach: Paroles (1946), Histoires (1963), Spectacle (1951), La Pluie et le beau temps (1955), Fatras (1971) oraz Choses et autres (1973).

 

Jacques Prévert en 1961 dans le film Mon frère Jacques par Pierre Prévert Jacques  Prévert

 

Wiele jego wierszy zostało wykorzystane do piosenek. Wykonywali je m.in. Edith Piaf, Yves Montand, Joan Baez, a komponowali i inni poza Kosmą.

 

Film Portes de la Nuit trafił na ekrany w Ameryce, w 1950 roku, pod tytułem Gates of the Night.

 

Tłumaczenie angielskie piosenki powstało już w 1947 roku, a jego autorem był wokalista i twórca piosenek Johnny Mercer. Tytuł zmienił się na Autumn Leaves (Jesienne liście).

W 1956 roku Columbia Picture wyprodukowała film Autumn Leaves. Była to historia nieudanego małżeństwa starszej kobiety z młodym mężczyzną. W rolach głównych wystąpili Joan Crawford i Cliff Robertson. Film cieszył się sporym powodzeniem. Uzyskał kilka nagród za reżyserię i był wydany na kasetach VHS.

Film wyszedł pod innym tytułem - The Way We Are. Błyskawiczny sukces piosenki, którą w czołówce wykonywał Nat King Cole,  spowodował szybką zmianę tytułu, by wykorzystać wielką popularność utworu.

 

Nat King Cole nie był pierwszym wokalistą, który zaśpiewał Autumn Leaves. Pierwsze nagranie, w 1948 roku, było poczynione przez Jo Stafford. Nie stało się hitem, podobnie jak kilka następnych.

Trudno zatem wytłumaczyć dlaczego w 1955 roku, wersja instrumentalna, na fortepianie, nagrana przez Rogera Williamsa stał się wielkim przebojem. Na liście pop utrzymywała się przez 4 tygodnie na pierwszym miejscu, a ogółem przebywała tam przez 6 miesięcy. Jak na wykonanie instrumentalne to coś niebywałego.

Można więc domniemywać, że sukces Nat King Cole’a to pokłosie sławy nagrania Williamsa.

 

John Everett Millais - Autumn Leaves, 1856


 

 

Od tego momentu Autumn Leaves stał się standardem jazzowym, jednym z najczęściej nagrywanych utworów, aż do dzisiaj.

 

 

Na wzmiankowanym na początku spacerze oprócz liści znalazłem i kasztany. Przyniosłem trochę do domu, bo podobno są dobre na coś, choć nie wiem na co. W każdym razie mamy polską piosenką akurat odpowiednią. Chodzi o

 

Kasztany.

 

Autorem melodii jest Zbigniew Korepta, słowa zaś napisała Krystyna Wodnicka.

Niewiele wiem o tej parze autorskiej. Powstała na Wybrzeżu. Stanisław Michalski, emerytowany aktor Teatru Wybrzeże w Gdańsku wspominał na łamach Dziennika Bałtyckiego: „Wszyscy znają piosenkę "Kasztany". Ale pewnie mało kto wie, że ona urodziła się w Trójmieście. Muzyka w Sopocie. Słowa we Wrzeszczu, na Sobótki. Tam mieszkała aktorka Krystyna Wodnicka. - Nie minęło wiele czasu, jak wymyślona przez nas w teatrze piosenka stała się przebojem wszystkich dancingów i festiwali. A już zupełnie zwaliło nas z nóg, gdy zaśpiewała to słynna Natasza Zylska. Ja oczywiście do dziś uważam się za ojca duchowego tego utworu.”